fbpx

RE:
VIEW

Gondole wreszcie mogą odetchnąć

Wenecja bez tłumów. Jak się podróżuje w czasach nowej normalności?

Autor:URSZULA PODRAZA
Opublikowano:24 LIP, Piątek

Wpaść na kilka godzin. „Zaliczyć” najbardziej znane atrakcje jak plac Świętego Marka i Most Rialto. Wrócić na pokład wielkiego statku-wycieczkowca lub wyjechać ostatnim autobusem czy pociągiem. Nie nocować. Nie korzystać z barów i restauracji...

W ostatnich latach Wenecja, jak wiele innych popularnych miast, zmagała się ze zjawiskiem określanym jako overtourism. Przed pandemią odwiedzało ją ok. 30 mln turystów rocznie, kilkadziesiąt tysięcy dziennie.

Tłumy na ulicach, olbrzymie kolejki przed wejściem do Bazyliki Św. Marka, a nawet na sam plac zniechęcały do przyjazdu tzw. świadomych turystów, ciekawych historii miasta, jego dziedzictwa, chcących coś przeżyć, poczuć puls Wenecji.

Korona zmienia wszystko

Działają już muzea, restauracje, sklepy, hotele, ale turystów jest jak na lekarstwo. Przemierzając w drugiej połowie lipca 2020 weneckie ulice rzadko słyszałam język inny niż włoski. W hotelu, w którym nocowałam na śniadaniu były oprócz mnie 3-4 osoby, niemal sami Włosi.

W środku weekendu bez trudu fotografowałam Pałac Dożów czy kolorowe domy Burano, nie martwiąc się, że zaraz ktoś wejdzie w kadr. Gdy w instagramowych stories pokazywałam zdjęcia niemal pustego placu Świętego Marka, znajomi nie mogli się nadziwić.

Podczas tego kilkudniowego pobytu wiele razy gratulowałam sobie decyzji o przyjeździe właśnie teraz. Miałam Wenecję dla siebie, mogłam ją oglądać tak jak lubię – bez pośpiechu, bez oddechu innych na plecach, bez ciągłego potrącania, bez hałasu wokół.

Widziałam normalne miasto, w którym są mieszkańcy robiący zakupy w lokalnym sklepie spożywczym, wracający z pracy, spacerujący całymi rodzinami, a nie turystyczny Disneyland.

Miasto oddycha

Bez tłumów to miasto jest niezwykłe, bardziej widoczne, zbudowane z czystych kadrów pełnych architektury, jak zauważyła jedna ze znajomych, komentujących moje stories. Widać detale, które trudno byłoby zauważyć w towarzystwie setek turystów, można spokojnie usiąść z książką lub kieliszkiem prosecco, cieszyć się słońcem, wolnym dniem.

Zwiedzanie w takich okolicznościach było dla mnie bardzo intensywne, silnie działające na zmysły i mniej męczące niż wizyty w zatłoczonej Lizbonie czy Dubrowniku. Gdy rok temu w wakacje chciałam spokojnie pospacerować po Florencji, wychodziłam z hotelu przed 6 rano.

Teraz, niezależnie od pory dnia, w centrum Wenecji mijałam zaledwie kilkanaście osób, a w dzielnicach oddalonych od popularnych szlaków turystycznie jak np. w Cannaregio byłam jedyną zwiedzającą.

Widziałam także różnicę w nastawieniu mieszkańców. Nie traktowali nielicznych turystów jak natrętów uprzykrzających im życie, czy okazji do szybkiego zarobku. Chętnie rozmawiali, opowiadali o lokalnych ciekawostkach, polecali miejsca warte zobaczenia, podpowiadali jak najlepiej wykorzystać pobyt w ich mieście. Czułam się mile widzianym gościem.

Bezpiecznie jak nigdy?

Wiele osób, którym mówiłam o planie odwiedzenia Wenecji pytało czy się nie boję. Decyzję o wyjeździe podjęłam po gruntownym sprawdzeniu procedur bezpieczeństwa na lotniskach, w samolocie, włoskich regulacjach związanych z COVID-19. Uznałam, że wyjeżdżając nie ryzykuję bardziej niż wychodząc na ulicę w Krakowie.

Włosi są bardziej zdyscyplinowani od Polaków w stosowaniu zaleceń służb sanitarnych. W komunikacji zbiorowej, sklepach, muzeach wszyscy noszą maseczki, bowiem jeśli komuś zdarzy się o nich zapomnieć natychmiast reagują pracownicy ─ grzecznie, ale stanowczo przypominając „è obbligatorio indosare la mascherina”.

W wielu obiektach przed wejściem mierzona jest temperatura, wstęp jest możliwy tylko po wcześniejszej rezerwacji biletów online, są wyznaczone ścieżki poruszania się, aby zminimalizować liczbę osób przebywających w jednym miejscu, przy wejściach znajdują się dozowniki z płynami dezynfekującymi.

Wszystkim znajomym pytającym mnie, czy warto teraz odwiedzić Wenecję odpowiadam – zdecydowanie tak. Jak zauważyli poznani na lotnisku Katalończycy, z którymi wymieniałam wrażenia z pobytu „Nie wiadomo czy za naszego życia okazja spokojnego zwiedzania Wenecji jeszcze się powtórzy, więc kiedy jeśli nie teraz?”.

Odwiedź profil autorki na Instagramie @upodraza

podziel się

  • facebook
  • linkedin
  • twitter
  • pinterest
  • email

re:
Gondole wreszcie mogą odetchnąć
VIEW

następny artykuł
Re:view lubi ciastka. A ciastka to cookies. Re:view na Twoim mobajlu, kompie czy tabku to ciastka na talerzu. I to oznacza, że się na nie zgadzasz. Ok
Chcę dowiedzieć się więcej