fbpx

RE:
VIEW

Eco

Let it snow: jak zepsuliśmy sobie klimat

“Słuchaj innych to będziesz w zimie w adidasach chodzić” - mawiała moja babcia. Nawet nie wiedziała, ile w tym zdaniu jest prawdy.

Autor:MAGDALENA MILERT
Opublikowano:25 LUT, Wtorek

Jest końcówka lutego, a ja znaczną część tegorocznej zimy przechodziłam w trampkach. Śnieg to zjawisko, na które osobiście czekam od wielu lat w okresie Świąt. On jednak, jak na złość, nie przychodzi. Co gorsze zaczyna być go coraz mniej, a jak już się pojawia to wcale nie zostaje.

Śnieżna bieda nawiedza nas coraz mocniej i chociaż można byłoby niejako upatrywać w tym radości na przykład z jazdy na rowerze w lutym czy długich spacerów bez zamarzania, to w szerszej perspektywie wcale nie powinniśmy się z tego cieszyć. Związane jest to z „ceną śniegu” czyli umownym nazywaniem ogółu kosztów, jakie musimy ponieść w związku ze zmniejszającymi się zasobami białego puchu.

W styczniu w Polsce temperatura maksymalna w wielu miejscach nie spadła poniżej 0 st. C. To drugi taki przypadek w historii. Jeszcze w 1966 zanotowano w Polsce 44 śnieżne dni. Teraz jest ich o połowę mniej - na 2018 rok było to 20 dni.

“Śniegu w mieście powinno nie być” - ile razy ktoś z nas wypowiedział to zdanie? Pewnie większość. Nie raz doskwierało nam przemoczenie butów, nieodśnieżony chodnik czy po prostu mróz - dla wielu najgorsza oznaka zimy. “Macie co chcieliście” - można by powiedzieć i dodać, że jednak nie mieliście racji. Zmiany klimatu to - dosłownie - gorący temat.

Zjawisko podwyższania się temperatury w znacznym stopniu wpływa na kształtowanie się pokrywy śnieżnej a jednocześnie na nią wpływa. To swoiste sprzężenie zwrotne związane jest z albedo, czyli zdolnością odbijania światła. Od pokrywy śnieżnej, czyli białej warstwy odbija się znaczna ilość promieniowania słonecznego, docierającego do powierzchni planety. Gdy jednak zasięg pokrywy maleje, to wzrasta ilość pochłoniętego promieniowania.

Powierzchnia Ziemi ogrzewa się i przekazuje ciepło atmosferze. W ten sposób dochodzi do ocieplenia, wskutek którego z kolei skraca się czas i zmniejsza obszar występowania pokrywy śnieżnej. Brak stałej pokrywy śnieżnej w przeważającej większości obszaru Polski jest już widoczny.

Jej zasięg w sezonie 2019/2020 jest znacznie poniżej normy, co widać na wykresie sporządzonym przez Centrum Badań Kosmicznych PAN:


W większej skali to błędne koło obejmuje także Europę. Przy obecnych zmianach widzimy, że powstają silne wiatry pchające z zachodu i z północy nad Europę wilgotne i ciepłe masy powietrza, czego skutkiem jest łagodna, ciepła zima.

W mniejszej skali także nie jest wesoło. Od dziesiątków lat klimat niszczymy naszą działalnością gospodarczą. Miasta są wyspami ciepła, które niebezpiecznie zaburzają naturalną gospodarkę termiczną.


Brak przestrzeni zielonych, buforów i betonowanie każdego metra w mieście mają realny wpływ na klimat. Śnieg powinien padać, leżeć, a później powoli topnieć i w ten sposób zasilać w wodę glebę i rzeki. W mieście od lat nie dość, że śnieg usuwamy, walczymy z nim, to jeszcze często niszczymy środkami tropiącymi zasoby naturalne.

Tym samym wysuszamy i tak już sporadyczne drzewa, krzewy oraz trawniki. Nie dbamy także o występowanie wystarczającej ilości obszarów retencji.

Jak donosi najnowszy raport Wody Polskie prognozuje się występowanie niżówki hydrogeologicznej na znacznych obszarach kraju. Co to oznacza? Nic innego jak suszę.

Norma z wielolecia (liczona za okres od 1995 do 2019) pokazuje, że stan poniżej normy czyli bardzo niskie uwilgotnienie gleb to już znaczna część Polski. Obszary zaznaczone na brązowo widoczne na poniższej mapie, oznaczają jedno - deficyt wody w glebie oraz suszę rolniczą.


Śnieg ma swoje zadanie w kontekście zasilania rzek. Brak śniegu dziś może oznaczać suszę za parę miesięcy, ale początki zaczynają być już odczuwalne. Ciepła zima daje oddźwięk w postaci silnego parowania. Różnica między sumą opadów a sumą parowania definitywnie oznacza suszę i to, że deszcz nie jest w stanie zasilić naszych rzek.

Będzie to przyczyną problemów rolników i nas samych, bo nie dość, że takich owoców jak jabłka, gruszki, czy czereśnie będzie po prostu mniej, to dodatkowo będą droższe nawet o kilkanaście procent. Rośliny zaczynają zakwitać za wcześnie, w warunkach suszy, a potem jest tylko gorzej.

Skutki widać także w miejscach rozlewisk rzek. Narew, tworząca mokradła będące miejscem lęgu ptaków od dwóch lat de facto wysycha, a jej koryto się zawęża. Powoduje to zanikanie konkretnych ekosystemów i brak występowania gatunków charakterystycznych dla danego obszaru.

Obecne dzieci idące do pierwszej klasy prawdopodobnie nie widziały śniegu koło swojego domu. Żeby go zobaczyć i pojeździć na sankach, trzeba pojechać w góry.
Sytuacja jest zła, ale należy pamiętać, że pogoda to wynik wielu bodźców. Wystarczy sprzyjający zbieg klimatycznych okoliczności, a może za rok będziemy lepić bałwany.

Pamiętajmy jednak, że musimy działać wiedząc jak dane będą mieć oddźwięk w przyszłości. W obecnej sytuacji musimy gromadzić wodę, szczególnie na terenach nizinnych, gdzie są największe deficyty. Gminy powinny zacząć interesować się tzw. małą retencją tzn. zacząć spowalniać odpływ wody oraz wspierać bioretencję - czyli naturalne formy retencji: od mokradeł, bagien po ogrody deszczowe, dachy zielone, oczka i rowy wodne.

Jak podkreśla Artur Magnuszewski, hydrolog z Uniwersytetu Warszawskiego - To, co nam się uda na miejscu zatrzymać i co nie spłynie szybko do rzek, wniknie do gruntu i stanie się swoistą lokatą, która uchroni nas przed suszami.

W obecnej sytuacji piosenka z przedszkola “Hu! hu! ha! Nasza zima zła! Szczypie w nosy, szczypie w uszy, mroźnym śniegiem w oczy prószy!” brzmi trochę jak pieśń przeszłości. Miejmy jednak nadzieję, że katastrofa środowiskowa nie przebiegnie najgorszym scenariuszem. Ważne jest też w tym, byśmy my sami starali się dbać o klimat.

Bo każde działanie przynosi skutki.

podziel się

  • facebook
  • linkedin
  • twitter
  • pinterest
  • email

re:
Let it snow: jak zepsuliśmy sobie klimat
VIEW

następny artykuł
Re:view lubi ciastka. A ciastka to cookies. Re:view na Twoim mobajlu, kompie czy tabku to ciastka na talerzu. I to oznacza, że się na nie zgadzasz. Ok
Chcę dowiedzieć się więcej