fbpx

RE:
VIEW

Afryka: miliard testerów innowacji

Na czele kroczą Nigeria, Kenia, Egipt i RPA. Po piętach depczą im Senegal, Ghana i Angola. Ale wśród chętnych do miana "afrykańskiego lidera inwestycji" znajdziemy jeszcze wiele krajów. Tak jak też chętnych na inwestowanie na najgorętszych rynkach współczesnego świata...

Autor:RAFAŁ ROMANOWSKI
Opublikowano:22 WRZ, Wtorek

Marek Zmysłowski to otrzaskany w trudnych biznesach przedsiębiorca i inwestor. Jedna z 10 najważniejszych osób w branży IT według „News Africa Magazine”. Współpracuje z najbardziej obiecującymi firmami technologicznymi na młodych rynkach, aby pomóc im w rozwoju. Jak sam twierdzi: „Doradzam, buduję i inwestuję w firmy internetowe poza Pierwszym Światem, aby stał się Pierwszym”.

Najpierw przeżył burzliwą karierę w Polsce. Szybko zbił fortunę dzięki firmie pośrednictwa finansowego, po czym stał się bankrutem. Stanął więc za barem w ekskluzywnym klubie nocnym. Potem wziął się za budowanie pierwszej ogólnopolskiej sieci usług pogrzebowych, przy tym zadzierając z łowcami skór.

Do Afryki wyjechał dzięki właścicielowi Zalando i Groupona. Zmysłowski zajął się tam budowaniem, doradzaniem i inwestowaniem w najważniejsze przedsięwzięcia. Na początku była Nigeria, później Kenia, potem jeszcze Republika Południowej Afryki. Po blisko dekadzie inwestowania i obserwowania afrykańskich rynków dysponuje ogromną liczbą danych, mnóstwem wniosków i twardych kalkulacji.

Infoshare: made in Africa

Na tegorocznej konferencji Infoshare opowie, jak Afryka przeobraża się w wyścigu po fundusze światowych inwestorów. Przybliży też szanse i zagrożenia, jakie stoją przed chętnymi na inwestycje w szybko rozwijających się krajach Czarnego Lądu.

Zmysłowski to bardzo ciekawy rozmówca. Specjalnie dla Re:view rysuje mapę afrykańskich rynków przefiltrowaną przez makroekonomiczne czynniki i własne doświadczenia. Jego zdaniem Nigeria ma największy potencjał ale generuje też największe problemy.

Kenię nazywa "hubem na Afrykę Wschodnią" czyli stolicą zupełnie innej rzeczywistości, niż na zachodzie kontynentu. Wśród krajów wyróżniających się w wyścigu po inwestycje i kapitał wyróżnia jeszcze Kamerun i Senegal, a na północy zdecydowanie Egipt.

Państwa północnej Afryki Zmysłowski omijał jednak swoimi ścieżkami z prostego powodu: dominującym językiem jest tam francuski albo arabski, a typ wymusza nieco inny typ komunikacji, zwłaszcza dla kogoś porozumiewającego się od dziecka po angielsku.

Z pewnością ważną i dyskutowaną powszechnie kwestią jest obecność Chin na afrykańskim kontynencie. Chińczycy od dawna traktują afrykańskie państwa jako swoiste "poligony doświadczalne" dla wdrażanych technologii a najbardziej przyszłościowe rozwiązania ćwiczą właśnie wśród konsumentów w Afryce. Oczywiście mowa też o wielkich inwestycjach chińskich w afrykańskie surowce m.in. w Zambii czy Kongo.

Kto wygra Afrykę?

Jak idą interesy w Afryce komuś, kto skusi się na biznesowe wejście w tamtejsze realia?

- Nie da się zarobić szybko - rozwiewa nadzieje Zmysłowski. Jego zdaniem Afryka od dawna cierpi na brak dobrego PR-u. - W świecie kojarzy się z głodem, wojnami i biedą, przez co wśród inwestorów więcej ciekawskich oryginałów, niż faktycznie kalkulujących zysk. Przez lata wiele organizacji charytatywnych "przyprawiło gębę" Afryce przy okazji akcji pomocowych. Zrobili wiele dobrego ale przy okazji trwale nadwyrężyli jej wizerunek - mówi w wywiadzie dla Re:view.

Zwraca jednak uwagę, że wciąż siedem na dziesięć najszybciej rosnących gospodarek świata lokuje się w Afryce. I poleca obserwować kilka wiodących tam gospodarek, aby zrozumieć fenomen inwestowania w najgorętszy kontynent świata.

- Np. Nigeria trochę przespała szansę. Taką jaką wykorzystały Indie. Podczas gdy miasta indyjskie tryskają wręcz inwestycjami w outsourcingowe centra usług IT pracujące dla firm z całego świata, w Nigerii wciąż zdarzają się niedobory prądu, co na wstępie kasuje wiele szans dla biznesu - mówi nasz rozmówca.

Kolejnym problemem np. Nigerii - jednego z najmocniej zaludnionych krajów świata - jest ogromne rozwarstwienie społeczne.

- Średniej klasy prawie nie ma, odpada więc opieranie swego rozwoju na dużej skali konsumentów. Wszyscy trzymają w ręku komórkę, ale bardzo niewielu jest w stanie cokolwiek wartościowego przez nią kupić. Stąd firmy, któe prowadziłem musiały otwierać bardzo szybko oferty nawet w 17 krajach Afryki równolegle, bo choć Nigeria liczy sobie blisko 200 mln ludzi, to stricte konsumentów nie znajdowaliśmy tam wielu - opowiada Zmysłowski.

Kasa, kasa, kasa...

W Afryce rośnie tylko sektor fintech. Dlaczego? Bo to produkt, z którego każdy może tam korzystać. Fenomenalny sukces takich biznesów wynika często z braku gotówki na prowincji czy trudności z dostępem do stacjonarnej oferty banków. Dlatego też sektory typu e-commerce, turystyka, sprzedaż odzieży czy elektroniki przez internet, wciąż ustępują tempem wzrostu właśnie fintechom czy rozwiązaniom parabankowym.

Afryka to zatem "najszybszy poligon świata". Młode systemy bankowe afrykańskich krajów łatwo i bez kompleksów adaptują nowe rozwiązania. Nieefektywna jest prawna legislacja, rządy afrykańskich państw zdecydowanie więc bardziej elastycznie podchodzą do nawet najbardziej futurystycznych pomysłów fintechowych inwestorów. Tych zaś z jednej strony krępuje lokalny chaos prawny, z drugiej wiele rzeczy da się załatwić czy przeprocedować.

Z drugiej strony na każdym kroku spotykają nas niespodziewane kontrasty. Nigeryjskie Lagos dysponowało szerokim dostępem do sieci LTE daleko przed Warszawą. Stolica Angoli - Luanda - dyktuje pracownikom wyższego szczebla (często z Europy) kosmiczne kontrakty, stając się przy okazji jedną z najdroższych metropolii świata (niezbędna dla przetrwania upału butelka wody mineralnej potrafi kosztować 30 zł).

Startupy afrykańskie szukają rynków nie tylko w wciąż pozamykanej Afryce, ale w krajach typu Indonezja czy obszar Ameryki Łacińskiej. Tam pomysły rodem z Czarnego Lądu zyskują z automatu szersze grono klientów, niż zdarza się to na macierzystych rynkach.

Kair, Lagos, Nairobi czy Johannesburg - oto cztery stolice afrykańskiego rynku finansów i technologii. Choć coraz częściej inwestorzy patrzą też łasym okiem na właśnie Angolę, spokojną Namibię, Ghanę czy Ugandę.

Rozochoconym potencjalnym biznesem w Afryce Zmysłowski radzi jednak ostrożność. Jemu samemu zajęło sporo czasu zrozumienie funkcjonujących tam mechanizmów. O swoich przygodach z inwestowaniem w okolicach równika wydał książkę dla wydawnictwa Agora pt. „Goniąc czarne jednorożce". W niej z przymrużeniem oka opisuje, jak z biznesmena stał się nawet... afrykańskim terrorystą (sic!).

Materiał zrealizowany dzięki konferencji Infoshare 2020 Online. Re:view jest partnerem medialnym tegorocznej konferencji.

podziel się

  • facebook
  • linkedin
  • twitter
  • pinterest
  • email

re:
Afryka: miliard testerów innowacji
VIEW

następny artykuł
Re:view lubi ciastka. A ciastka to cookies. Re:view na Twoim mobajlu, kompie czy tabku to ciastka na talerzu. I to oznacza, że się na nie zgadzasz. Ok
Chcę dowiedzieć się więcej