fbpx

RE:
VIEW

Laguna na końcu świata

Kurońska to odrębny kosmos. Ma Saharę, dżunglę, kormorany, mnóstwo bursztynu, ryb i chleba

Autor:RAFAŁ ROMANOWSKI
Opublikowano:08 LIP, Poniedziałek

Otwórz okno. Chłodne morze wręcz wdziera się do pokoju. I wszędzie ten zapach: ciemnego chleba smarowanego masłem, wżartej w drewno soli, ostrego słońca.

Przyzwyczaisz się. Na śniadanie bochen chleba, co nigdzie nie jest równie boski, jak tu. Mleko z skopka, wędzona ryba, plastry boczku, kiszonki. Po śniadaniu wyjście ku morzu i obserwacja, co robiło przez noc.

Robi różnicę. Przez tę ciszę fale Bałtyku grzmią znacznie mocniej.

Tak, pod nogami znajdziesz bursztyny. Nie tak piękne, jak w butelce mocnej nalewki, którą raczyła cię litewska gospodyni. Ale własne. Nikogo to nie dziwi, w końcu Nida to bursztynowe zagłębie.

W ogóle Mierzeja Kurońska, cały ten wąski pas ziemi otoczonej wodą (Juodkrantė, Pervalka, Preila i Nida - w skrócie Neringa), bursztynem (i na bursztynie) stoi.

Nida to drewniane domki rybaków, którzy w sieciach znajdują bursztyny wśród ryb. Nida to malowane fasady, radosne kolory na drewnie o wiśniowej barwie, iglaste lasy wokół, piasek, piasek i piasek.

Galerie, restauracje, sklepiki, warsztaty, hotele i guesthouse'y. Na telefonie więcej rosyjskich sieci bo kaliningradzki Baltijsk dosłownie za miedzą. Klimat jak na norweskich Lofotach albo szwedzkich wysepkach dla milionerów.

To sam koniuszek Litwy. Miejsce, gdzie można dotrzeć wyłącznie z jednej strony. Nie licząc morza, choć i na morze bym nie liczył bo na pływanie po rosyjskich wodach trzeba mieć specjalne "permission".

Tu Unia Europejska zalicza delikatną (geograficzną) przerwę, Mierzeja Kurońska tylko w połowie jest litewska. Wyżej, na północ, znów unijne włości. Od portowej Kłajpedy, poprzez Łotwę, Estonię, aż po Zatokę Fińską, Helsinki, aż po (why not?) podbiegunowe Rovaniemi.

Każde z miejsc na Kurońskiej ma swój urok. I rzuca urok świadomie, wiedząc, że w wizualnym odbiorze stoi gdzieś na zbiegu północnej Słowiańszczyzny, Inflantów, Skandynawii.

Juodkrantė wygląda jak rozłożona wzdłuż drogi duńska układanka domków i pensjonatów. Nida jak urocza, rybacka oaza na końcu świata. Wędzone ryby z morskich odmętów smakują tu wybornie.

Dom na piaszczystym klifie miał tu Thomas Mann, autor "Czarodziejskiej Góry". Ale Nidę kochał też Herman Goring, nazistowski przywódca.

Rozumiem.

Wąsko tu. W najwęższym miejscu (z jednej strony Bałtyk, z drugiej Zalew Kuroński) ledwie 400 metrów. Łachy piasku poddały się morzu już dawno. Podobnie jak dawne, bałtyckie wioski, które kolejno przysypywał piasek. Neringa to więc dzieło nowszych czasów.

Teraz samą Mierzeję atakują bardziej stada kormoranów. Nieopodal Juodkrantė mają swą kolonię, która przywodzi na myśl post-atomowy krajobraz. Bałtycka dżungla zmieniła się las drzewnych kikutów i ostrych krzewów, nad którym krążą głodne ryb, skrzeczące ptaki.

Rybacy z Neringi ich nienawidzą. Kormoranów jest zbyt wiele, aby mogły się tym przejąć.

O tym, że Litwa to również kraj pustynny przekonujesz się gdzieś tutaj. Gdzie okiem nie sięgnąć piaszczyste wydmy, łachy, wzgórza. Plus rośliny: wysuszone, spragnione, innej niż morska, wody. I sosny. Pachnące żywicą, pokręcone od wiatru.

Wypisz wymaluj saharyjski pejzaż. Ławice piasku schodzą aż do morza. Kiedy patrzysz na to wszystko z góry, kontrast biało-popielato-żółtej pustyni z granatowym morzem jest aż nadto wyraźny.

Curonian Lagoon kończy się (zaczyna) w Kłajpedzie. Sporym portowym mieście, skąd na wąski przesmyk odpływają promy. Kiedy pytam litewskich przyjaciół czemu nie wybudują mostu nad portowym kanałem, który ponownie połączy mierzeję z miastem, odpowiadają: nie chcemy.

Faktycznie nie chcą. Wolą nie mieć tu zlotu samochodów, tłumu ludzi, wrzasku i krzyku. Cenią ciszę. Za tą ciszą przyjeżdżają tu turyści z Niemiec, Polski, krajów Beneluksu. Każdy kierowca pokornie płaci 20 euro za wjeżdżający na lagunę samochód. Limitowana edycja.

Dlatego Nida, którą Polacy lubią nazywać "bałtyckim Zakopanem" odróżnia się tatrzańskiego znajomego przede wszystkim ciszą.

Całe szczęście.

podziel się

  • facebook
  • linkedin
  • twitter
  • pinterest
  • email

re:
Laguna na końcu świata
VIEW

następny artykuł
Re:view lubi ciastka. A ciastka to cookies. Re:view na Twoim mobajlu, kompie czy tabku to ciastka na talerzu. I to oznacza, że się na nie zgadzasz. Ok
Chcę dowiedzieć się więcej