RE:
VIEW

Biznes
1:05

Holenderskie symfonie zagryzane serem

Kochasz Holandię? Oni też. Na obrzeżach Lwowa mają biuro, które wygląda jak z kreskówki lub obrazka któregoś z niderlandzkich malarzy. Kim są i dlaczego komponują aż symfonie zamiast holenderskich piosnek przy piwie i serze?

Autor:RAFAŁ ROMANOWSKI
Opublikowano:17 GRU, Poniedziałek

A może by tak rzucić wszystko i wyjechać do Holandii? Do kraju tulipanów, wiatraków, serów, drewnianych chodaków, coffee-shopów z palonym ziołem? Żyć w holenderskim miasteczku, mieszkać w domku z kolorowego drewna, chodzić codziennie na miejscowy targ...

Proszę bardzo. Spakuj się, pojedź na wschód, zmień pracę, aplikuj do Symphony Solutions. Ta holenderska - a jakże - firma IT aranżuje swe biura na wzór niderlandzkich miasteczek. Na razie biur ma kilka, m.in. we Lwowie na Ukrainie, Skopje w Macedonii, u nas w Rzeszowie i Krakowie. W Amsterdamie też ma, ale tam holenderskich przedmieść udawać nie musi. Wszędzie indziej stara się swych pracowników umieszczać tam, gdzie typowy Holender czuje się najlepiej. Czyli... w domu.

Holendrzy dyrygują

Jak to wygląda w praniu? Zielony wiatrak z drewna, żółty chodak, czerwony tulipan, domki w rozmaitych kolorach. Plus okrągłe ementalery i goudy wielkości koła od wozu, stylowe rowery a nawet tabliczka z informacją, że zbliżasz się do czegoś na kształt amsterdamskiej Dzielnicy Czerwonych Latarni.

W biurze Symphony Solutions we Lwowie od razu czujesz się jak w Holandii. Wszystkie wyobrażenia, jakie mamy o tym kraju, skupiono nam tu jak w soczewce. No, może w powietrzu nie unosi się zapach marihuany, ale za to na drzwiach i szybach pełno nalepek z uśmiechniętymi pnączami konopii indyjskich. To Mr & Mrs Cannabies - oficjalne mastkotki firmy...

- Mamy tu bardzo luźny klimat, choć pracujemy nad bardzo skomplikowanymi procesami - uśmiecha się Valentina Synen'ka, marketing manager and presales Symphony Solutions, odpowiadająca w firmie za rozwój ukraińskiego oddziału. To największa społeczność w strukturze firmy, budowana we Lwowie od 2014 roku. Wtedy to przy zabudowanej rzędami komunistycznych bloków ulicy Naukowej na południowych przedmieściach miasta otwarto lwowską siedzibę w stylu niderlandzkiego miasteczka.

- Sami projektowaliśmy to wszystko. Uznałam, że musi tu być zarówno kolorowo, jak i przytulnie. Dlatego też zamiast szklanych boksów do calli mamy mini-biura w zaaranżowanych specjalnie domkach z drewna. Zamiast ultra-nowoczesnych urządzeń, którymi chwalą się inni, u nas porozrzucano mnóstwo szpargałów, typowych dla mieszczańskich domostw Holandii. Są więc stare książki, przedwojenne meble, wyblakłe globusy, czarno-białe zdjęcia - wylicza Valentina, oprowadzając nas po trzech piętrach biura. Za chwilę pohuśta się na huśtawce, co skrzętnie dokumentujemy w filmie (zobaczcie kadry po 26 sekundzie)...

Zgodnie z trendem

Skąd pomysł na tak nietypowe aranżacje przestrzeni do pracy? Oczywiście wpisuje się to w światowy trend indywidualizowania podejścia do zatrudnianych osób i oferowania im "czegoś więcej" niż konkurencja. Również w obszarze środowiska, w jakim przychodzi później im pracować. Stąd coraz więcej naturalnej zieleni w biurach, systemów oczyszczania powietrza, nietypowych aranżacji, specjalnie projektowanych mebli, wykładzin, układu pomieszczeń.

Modny jest minimalizm, ekologia, modułowe traktowanie przestrzeni. Ale też otwieranie dla pracowników pomieszczeń, gdzie mogą zrelaksować się, pograć w gry, poczytać, a nawet zagrać na instrumentach.

Na tym tle pomysł na "niderlandzkie wioski/miasteczka" może wydawać się nieco archaiczny. Ale tylko pozornie, bowiem w zaprojektowanych w ten sposób mini-biurach Symphony Solutions praca wre jak w ulu. - To po prostu inna przestrzeń, nietypowa i na swój sposób dość szalona - ocenia Valentina. W ślad za nią podążamy do pubu "Old Amsterdam", czyli firmowej kantyny, gdzie w otoczeniu bordowych ścian, banjo, skrzypiec, tuby i retro-pianina, można zjeść tradycyjne, ukraińskie dania czy wypić "coś na trawienie"...

W jakich rozwiązaniach dokładnie specjalizuje się Symphony Solutions? - Mówiąc w skrócie dokonujemy cyfrowej transformacji klientów, z którymi pracujemy. “Symphoniansi” specjalizują się w tworzeniu oprogramowania stron internetowych i aplikacji mobilnych, zarówno z perspektywy technologicznej jak i UX/UI. Pracujemy tu nad pełnym zakresem rozwiązań, począwszy od idei, prototypów i analiz biznesowych, na produkcji i testowaniu oprogramowania oraz na supporcie kończąc - wylicza Kasia Gola, kontraktorka w Symphony Solutions Kraków.

Co jest przewagą Symphony Solutions na bardziej rozwiniętych rynkach IT, m.in. w Polsce? - Kultura, na którą kładziemy ogromny nacisk. Wszyscy kandydaci, prócz rozmów merytorycznych przechodzą przez “cultural interview”, w którym uczestniczą nie tylko rekruterzy, ale i losowo wybrani pracownicy firmy. Jest to proces, w którym pracownicy wybierają współpracowników. Mogą też, poprzez podanie konkretnej przyczyny, nie zaakceptować danej kandydatury. Dzięki temu Symphoniansi mają wpływ na to, z kim pracują - deklaruje Kasia.

Chcą rodzynków

Symphony Solutions założył - oczywiście - Holender. Pomysł na nieszablonową firmę IT Theo Schnitfink opracował jeszcze przed 2008 rokiem. Chciał pójść pod włos tradycyjnym wyobrażeniom o rzędach informatyków pochylonych nad komputerami i wykonujących mechanicznie powierzone zadania. Dziś firma zatrudnia ponad 500 osób, nadal jednak rozwijając się w organiczny sposób. Po dekadzie działalności Symphony Solutions dochrapało się 5 biur projektowych, głównie w krajach Europy Centralnej i Wschodniej. Dlaczego?

- Po prostu te miasta, w Macedonii, na Ukrainie czy w Polsce, oferują pulę najzdolniejszych talentów w regionie - ocenia Valentina. Przytacza dane na temat gwałtownie rosnącego zainteresowania ukraińskimi specjalistami we Lwowie i Kijowie. W porównaniu do swych rodaków zatrudnianych czasem za bajaońskie pensje na zachodzie kontynentu, np. lwowscy specjaliści łączą nadal dobrą jakość pracy, wysokie kompetencje, z wciąż konkurencyjnymi stawkami za wykonane zadania. Potwierdza też, że firma chce być bardzo aktywna m.in. na ukraińskim rynku, bowiem wciąż można znaleźć tutaj bardzo obiecujące talenty.

- Lwów zmienia się bardzo szybko. Zresztą Kijów również. Oczywiście, na wschodzie kraju trwa wojna, ale nie wpływa to w jakikolwiek sposób na jakość naszej pracy. Efekty są bardzo dobre, co znajduje zresztą potwierdzenie w strategii Symphony Solutions. Rozwijamy naszą działalność na Ukrainie - mówi Valentina.

Lwów, który za przystań obrała sobie debiutująca właśnie w Krakowie firma z Holandii, wg naszych rozmówców to dobre miejsce na biznes. Już teraz zainteresowanie globalnych brandów tutejszym rynkiem, rośnie w szybkim tempie. Ukraina zbliża się do struktur Unii Europejskiej, co wpływa korzystnie na wymianę intelektualną, transfer talentów czy ogłaszanie nowych inwestycji. Coraz lepsza komunikacja lotnicza (głównie z Polską) + nowoczesny terminal tutejszego portu, to również czynniki nie do przecenienia.

Dodajmy do tego szybko rosnące wskaźniki odwiedzin turystów i naszą pocztówkę ze Lwowa możemy namalować w całkiem optymistycznych kolorach. Pojawia się coraz więcej mocnych graczy, rośnie scena startupowa, jak grzyby po deszczu mnożą się meetupy, kongresy, konferencje, szkolenia.

- Poczekajmy kilka lat, a Lwów stanie się naprawdę mocnym ośrodkiem IT. Ma ku temu wszelkie atuty - słyszymy przy Naukowej. Chyba mają rację. Skoro na co dzień dyrygują skomplikowanymi symfoniami, powinniśmy im wierzyć...

podziel się

  • facebook
  • linkedin
  • twitter
  • pinterest
  • email

tagi

re:
Holenderskie symfonie zagryzane serem
VIEW

następny artykuł