fbpx

RE:
VIEW

UP znaczy w górę. Vienna znaczy hub

Konferencje się kończą? Nie w Wiedniu. Kolejna edycja udowadnia, że mądrze zaprojektowana konferencja o technologiach i startupach, może wywrócić do góry nogami stereotypowe myślenie. ViennaUP 2026 daje nam mocnego kopa w przyszłość. I nie zamierza przepraszać!

Autor:RAFAŁ ROMANOWSKI
Opublikowano:22 KWI, Środa

- A może do Wiednia?
- Tak. Na ViennaUP.

Siedzimy w centrum Warszawy. Modna kawiarnia, Żoliborz, widok na zielony skwer z odpoczywającymi na ławkach ludźmi. Wiosna w pełni. Pijemy zieloną matchę z grubą warstwą piany i wilgotną kruszonką.

- Aplikowałaś? – pytam.
- Jeszcze nie. Ale chętnie się zgłoszę. I przyjadę w te dni do Wiednia, choćby z ciekawości. Kiedy to jest?
- 18-22 maja – odpowiadam.

Czasu mało. Szybki rzut oka na program konferencji. Sprawdzamy samolot, pociąg, drogę samochodem. Kilka godzin z Polski i jesteś. W mieście, które każdego roku kumuluje coraz więcej energii. Integruje więcej i więcej ludzi. Proponuje nieszablonowe podejście do dyskutowanych globalnie spraw, tematów, wyzwań, problemów.

ViennaUP powstała właśnie dlatego. Żeby pytać i starać się szybko udzielać odpowiedzi. Dyskutować i znajdować prędko nowe ścieżki porozumienia. Diagnozować rzeczywistość, wychodzić naprzeciw zmianom, wyprzedzać i nazywać trendy, zanim staną się obowiązujące. Przede wszystkim jednak szukać pozytywnych skojarzeń, połączeń, spoiw między różnymi obszarami tematycznymi. I ludźmi, którzy operują w nich na co dzień.

Z Polski do Wiednia

Moja rozmówczyni ma 36 lat. W Warszawie zarządza prężnym startupem w obszarze ochrony zdrowia i profilaktyki onkologicznej. Za nimi już pierwsze sukcesy, udane rundy finansowania, zdążyli zwrócić uwagę poważnych inwestorów. I choć w stolicy Polski jej się podoba, szuka nowych pól do działania. Miast, w których czuć kreatywną atmosferę, gdzie działa sporo młodych organizacji, gdzie technologiczne środowisko jest już na tyle mocne, że zaczyna decydować o wizerunku miasta na zewnątrz.

- Zdecydowanie Wiedeń – mówię. A namoczona matchą kruszonka znika w moich ustach.
- Pewnie masz rację – namyśla się ona na głos. I mówi, że była raz turystycznie, dwa razy biznesowo. I bardzo się jej podobało. Jej skojarzenia? Piękne miasto, mnóstwo ciekawych ludzi.
- Na ViennaUP jest jeszcze inaczej. To kilka skondensowanych programowo dni, w które miasto staje się czymś jeszcze innym Pigułką innowacji i tego, co w technologicznym świecie najbardziej aktualne – dobieram słowa.

Ale tak, tak bowiem myślę o ViennaUP, z którą przygoda zaczęła się u mnie jeszcze w pandemii. A jestem w Wiedniu każdego roku. Pamiętam, że w już 2021 na mocno reglamentowane wydarzenia konferencyjne, tłum i tak był spory. Kilka lat temu, gdy wiedeńskie środowisko technologiczne zintegrowano wokół flagowej konferencji, nie wiedzieliśmy jeszcze, jak mocny progres czeka całą markę ViennaUP i samego brandu „Vienna” „Wien” czy „Wiedeń”.

Tymczasem, z roku na rok było coraz ciekawiej. Program rozrósł się do optymalnych rozmiarów obejmując wydarzenia zarówno dla przedstawicieli młodych organizacji cyfrowej ery, startupów, founderów, inwestorów, młodych talentów, ale też ludzi zainteresowanych rozwojem miast, zarządzaniem zasobami, rozwiązaniami hi-tech usprawniającymi codzienne życie. W 2025 roku gości ViennaUP było już ponad 10 tysięcy, a festiwalowe wydarzenia rozkwitły praktycznie w każdym zakątku Wiednia.

Przedsiębiorcy, inwestorzy, przedstawiciele instytucji publicznych, eksperci, wizjonerzy z blisko 100 krajów. Miasto jako globalny hub technologii i epicentrum zmian na startupowej scenie. Ponad 80 warsztatów, paneli, sesji i dyskusji. A wszystko, aby jeszcze lepiej współpracować nad przyszłościowymi rozwiązaniami, które ulepszają jakość życia i kierują nas w stronę pozytywnie kreowanej przyszłości.

Co masz robić? Aplikuj!

Wiem, że Wiedeń – mówi mi moja towarzyszka – coraz częściej wymienia się jako jedno z pierwszych skojarzeń, gdy myśli się o europejskich centrach nowych technologii. Ciekawi ją, że w mieście, które przez dekady budowało swoją markę na kulturze, muzyce czy jakości życia, coraz mocniej wybija się nowa narracja - o pragmatycznym, dobrze zorganizowanym środowisku dla startupów i inwestorów.

- Tak – snuję moją wiedeńską opowieść dalej - Wiosną ta zmiana jest szczególnie widoczna. Podobnie jak tu, na warszawskim Żoliborzu, drzewa w wiedeńskich parkach wokół Ringu również zaczynają się zazieleniać. Mówi się, że Wiedeń to jedna wielka kawiarnia, a tamtejsze lokale serwujące kawę, słodkości, a nawet pełnowartościowe posiłki, to najstarsze coworkingowe miejsca świata. Tak właśnie jest na ViennaUP. Kawiarniane ogródki zapełniają się ludźmi, trudno nie zauważyć, że obok turystów i mieszkańców pojawia się coraz więcej osób z identyfikatorami konferencyjnymi.

Co ważne, ViennaUP nie kopiuje innych, nie obwieszcza się „startupową stolicą świata” ani „nową Doliną Krzemową”. Wydarzenie raczej wpisuje się w charakter miasta: rozproszone po różnych dzielnicach, oparte na współpracy wielu organizatorów, o różnej temperaturze, charakterze, misji, wyrazie. Dzięki temu dobrze pokazuje lokalny ekosystem — coraz bardziej dynamiczny, coraz odważniejszy, budowany na stabilnych gruntach.

Wiedeń ma kilka atutów, które w tym kontekście zaczynają działać na jego korzyść. Po pierwsze, dostęp do kapitału — niekoniecznie tak agresywnego jak w największych hubach, ale za to bardziej cierpliwego i często powiązanego z funduszami publicznymi oraz inicjatywami wspierającymi innowacje. Po drugie, silne zaplecze akademickie i badawcze, które naturalnie zasila rynek talentów. Po trzecie, jakość życia, która — choć brzmi jak slogan — realnie wpływa na decyzje founderów i pracowników technologicznych.

Coraz częściej mówi się też o Wiedniu jako o bramie do Europy Środkowej, gdzie wiele procesów biegnie szybciej, decyzyjna ścieżka jest uproszczona, a w pełni cyfrowa rzeczywistość, w której działają przedsiębiorcy, to norma, a nie kusząca nowość. Dla startupów i funduszy inwestycyjnych to nie tylko geografia, ale też dostęp do rynków i kompetencji, które w tym regionie dynamicznie rosną. W tym sensie miasto buduje swoją markę jako hub - mniej przez skalę, bardziej przez połączenia.

- Zainteresowana? – pytam.
- Pewnie – odpowiada. Podskórnie czuję, że zaraz podejmie decyzję.

Hub, jak się patrzy

Idziemy wiosenną Warszawą, rozmawiając wciąż o Wiedniu. O tym, jak obok historycznych budynków pojawiają się nowoczesne kampusy, inkubatory i przestrzenie coworkingowe. O tym, jak w dzielnicach, które kiedyś kojarzyły się głównie z administracją lub spokojnym życiem mieszkaniowym, coraz częściej słychać rozmowy o rundach finansowania, skalowaniu produktów czy wejściu na nowe rynki.

Rezydenci z branży technologicznej mieszają się z mieszkańcami, a spotkania, które zaczynają się przy stolikach konferencyjnych, kończą się często na ławkach pod kwitnącymi drzewami. Ta miękka granica między pracą a życiem codziennym jest jednym z mniej oczywistych, ale ważnych elementów lokalnego ekosystemu.

Nie bez znaczenia pozostaje też rola instytucji publicznych. Wiedeń od dawna uchodzi za miasto dobrze zarządzane i biznesowo stabilne. A to kluczowe cechy, które w świecie startupów widnieją na pierwszych miejscach list życzeń. Stabilność regulacyjna, dostęp do programów wsparcia czy współpraca z administracją miejską to elementy, które przyciągają nie tylko młode firmy, ale też fundusze inwestycyjne szukające bezpieczniejszego środowiska dla długoterminowych projektów.

W efekcie powstaje ciekawa mieszanka: z jednej strony stabliność i porządek, z drugiej rosnąca gotowość do podejmowania ryzyka. To napięcie nie zawsze jest widoczne na pierwszy rzut oka, ale to właśnie ono napędza rozwój. Wiedeń nie konkuruje z większymi hubami agresywnością ani skalą inwestycji, lecz oferuje alternatywę — bardziej zrównoważoną, opartą na relacjach i stopniowym budowaniu wartości.

W kontekście ViennaUP szczególnie interesujące jest to, jak różne środowiska zaczynają się tu spotykać. Startupy na wczesnym etapie rozwoju, dojrzałe firmy technologiczne, inwestorzy, przedstawiciele administracji i środowiska akademickiego — wszyscy funkcjonują w jednym, choć rozproszonym ekosystemie. To nie jest jednolita scena, raczej sieć powiązań, która w trakcie konferencji staje się bardziej widoczna.

Miasto wydaje się to rozumieć. Zamiast budować jedną, centralną narrację, pozwala na wielogłosowość. ViennaUP nie jest więc pojedynczym wydarzeniem w klasycznym sensie, ale raczej platformą, która zbiera i wzmacnia istniejące inicjatywy. Dzięki temu uczestnicy mogą zobaczyć nie tylko „oficjalną” wersję wiedeńskiego ekosystemu, ale też jego mniej oczywiste, oddolne warstwy.

Coraz częściej słychać też o współpracy między Wiedniem a innymi miastami regionu. Nie chodzi tylko o ekspansję biznesową, ale o wymianę wiedzy, talentów i doświadczeń. W tym sensie Wiedeń buduje swoją pozycję nie jako samotny hub, lecz jako element większej układanki — punkt, który łączy różne rynki i środowiska.

To wszystko sprawia, że ViennaUP można traktować nie tylko jako konferencję, ale jako pretekst do obserwacji szerszego zjawiska. Jak miasto o silnej, historycznej tożsamości adaptuje się do wymagań współczesnej gospodarki? Jak łączy stabilność z innowacją? I czy da się rozwijać ekosystem startupowy bez ulegania presji nieustannego wzrostu za wszelką cenę?

***

Tegoroczny program ViennaUP dostępny tu:

VIENNAUP 2026

podziel się

  • facebook
  • linkedin
  • twitter
  • pinterest
  • email

re:
UP znaczy w górę. Vienna znaczy hub
VIEW

następny artykuł
Re:view lubi ciastka. A ciastka to cookies. Re:view na Twoim mobajlu, kompie czy tabku to ciastka na talerzu. I to oznacza, że się na nie zgadzasz. Ok
Chcę dowiedzieć się więcej