RE:
VIEW

Tulipany z wrzącej pustyni

Solarna iglica jak 4 wieże Eiffela, tysiące tulipanów na pustyni i zielone pola cebuli nawadniane pod ziemią. Tak najbardziej innowacyjne państwo świata - Izrael - produkuje w upalnym słońcu ułatwiające życie technologie

Autor:RAFAŁ ROMANOWSKI
Opublikowano:13 PAź, Sobota

Po Negew chodzi się niewygodnie. Kamienie zlewają się piaskiem, wzbija się mnóstwo kurzu, nie ma cienia. Często trzeba piąć się w górę żeby w stromym żlebie zobaczyć coś więcej, niż monotonny, księżycowy krajobraz. I to słońce. Słońce, słońce, jeszcze raz słońce. 360 dni w roku, od świtu do wieczora. Piekący żar z nieba i oślepiający blask.

Izrael drugą Doliną Krzemową

Negew odwiedzamy nieprzypadkowo. Choć trudno w to uwierzyć tereny południowej, pustynnej części Izraela, to obecnie najbardziej innowacyjne obszary tego dobrze rozwiniętego technologicznie kraju. Rekordowe w świecie nakłady na badania i innowacje (4,5 % PKB rocznie), świetnie funkcjonująca i dotowana milionami scena startupów, sektor R&D, którego pozazdrościć mogą Izraelowi takie tuzy, jak USA, Chiny czy Japonia. Na każdy tysiąc mieszkańców, przypada 14 specjalistów branż hi-tech. W dominujących wciąż w globalnej gospodarce Stanach Zjednoczonych tylko... 8.

Izraelskie epicentrum nowych technologii czyli Silicon Wadi (parę sprzężonych z sobą przemysłowych stref i parków biznesowych w środkowej części kraju) już teraz zajmuje drugie miejsce świecie po słynnej Dolinie Krzemowej. Specjaliści z Izraela doskonalą tu swe umiejętności w informatyce, elektronice, genetyce, biomedycynie czy biotechnologii. Stąd wyszły w świat tak uznane pomysły, jak aplikacja Waze, program Babylon, maszyna do modeli 3D Cubital. Stąd pochodzi mini-komputer Cubox, pamięć flash Disk-on-Key, optyczny procesor Enlight.

Nie ma wody na pustyni Negew?

Negew to poligon technologów z Silicon Wadi. Sucha pustynia, której nie imają się regularne deszcze. Teren niemal nie skażony naturalną roślinnością, pozbawiony jakiejkolwiek wilgoci. Wypalone słońcem plamy na mapie stają się jednak nieoczekiwanie bazą nowych pomysłów, m.in. na potrzeby rolnictwa, produkcji energii czy nawet... turystyki. Jednym z takich pomysłów jest 250-metrowa wieża solarna w Ashalim z zainstalowanymi 50 tysięcy heliostatami. Instalacja przypomina rozstawioną na pustyni gigantyczną antenę satelitarną z wbitą w środek wieżą. Prażone wielogodzinnym słońcem ekrany solarne nagrzewają ją powodując wyzwalanie dzięki oprzyrządowaniu i turbinom sporych pokładów energii. Całość zajmuje ponad 300 hektarów, mogłaby pomieścić aż 400 boisk do piłki nożnej. Stal zużyta do budowy solarnej iglicy to aż cztery paryskie wieże Eiffela.

Solar Tower w Ashalim ma do 2020 roku pokrywać nawet 10 proc. zapotrzebowania w energię całego Izraela. Ale to tylko jeden z pomysłów na wykorzystanie pozornie nieprzyjaznej człowiekowi pustyni na jego potrzeby. W innych obszarach technologia sprawia, że pod suchą skorupą pojawia się woda, zaczynają kwitnąć rośliny, po tysiącach lat odradza się wegetacja. Np. systemy Runoff Agroforestry wykorzystują sporadyczne opady, które kierowane są na rozlewiska otaczające pola uprawne oraz do specjalnych zbiorników retencyjnych, które obsadza się roślinnością. Uprawy chronione są więc przez roślinność a sytuuje się pomiędzy zbiornikami. Hodowane w ten sposób rośliny strączkowe odpowiadają za pobieranie azotu z atmosfery. A dzięki swym korzeniom poprawiana jest urodzajność gleby.

Pomysł sprzed 2000 lat

Co ciekawe, na ten sam pomysł wpadli około 2000 lat temu mieszkający na tych terenach starożytni Nabatejczycy (pozostałe po nich dziedzictwo można oglądać m.in. w słynnej Petrze w pobliskiej Jordanii). Dawnymi sposobami na gromadzenie wody inspirowali się też twórcy rozwiązań Tal-Ya Water Technologies, który podbijają światową branżę rolniczą specjalnymi tacami z plastiku, których zadaniem jest zbieranie rosy z powietrza. Tace są wielokrotnego użytku i umożliwiają redukcję potrzebnej wody w hodowli np. zbóż czy drzew owocowych aż o połowę. Systemy Tal-Ya testowane z powodzeniem na Negew, a produkowane w pobliskich fabrykach, spopularyzowały się w wielu innych krajach (m.in. na Sri Lance, w Chile, USA, Gruzji), gdzie farmerom doskwierają uporczywe susze.

Woda to dla skąpanego w żarze Izraela dar bezcenny. Stąd nie dziwi mnogość innych rozwiązań mających na celu uzdatnianie / zdobywanie / gromadzenie wody na rozmaite potrzeby. I tak izraelska firma Amiad produkuje systemy filtracji, Agtech wymyślił substacnję, która zmieszana z pestycydami zapobiega zanieczyszczeniom wód gruntowych, bezprzewodowe sensory CommonSensor czy platforma uManage umożliwiają nawadnianie czy nawożenie upraw wyłącznie w razie potrzeby. Głośno też o systemach podlewania czy nawadniania za pomocą systemów rurkowych, jakie Izrael opatentował i sprzedaje do wielu krajów świata. Dzięki tym pomysłom na suchej jak pieprz pustyni Negew możliwe są nawet najbardziej szalone realizacje. Choćby obliczona na eksport do Holandii hodowla tulipanów a nawet... farmy ryb tropikalnych. Bardzo często zajmują się tym lokalne społeczności, które w szybkim tempie chłoną innowacje a także edukują się nawzajem.

Ekonomia współdzielenia

Tego typu myślenie to w Izraelu nic nowego, ale w świecie to obecnie bardzo popularny trend, zgodny z wszechobecnymi wytycznymi tzw. ekonomii współdzielenia. Pomysł na organizowanie się społeczności młodych farmerów w tzw. kibuce ma swoje źródła w powojennej sytuacji żydowskich społeczności. Kibuce to osady, których mieszkańcy współdzielą wszystko, od dochodów, a na samochodach skończywszy. Kolonizowanie ziemi w Palestynie, choć nie pozbawione później politycznych konfliktów i zadr między Żydami a Arabami, dało Izraelowi niezbędny impuls do zbudowania od podstaw nowoczesnej ekonomii. Obecnie w samowystarczalnej w wielu obszarach i przestawionej na innowacyjne tory gospodarce państwa kibuce nie odgrywają już tak wiodącej roli. Wciąż jednak kibuc Neot Semadar wytwarza wina z rosnących dzięki nowoczesnej irygacji białych winogron. Kibuc Ketura inwestuje w panele słoneczne oraz lecznicze wodorosty. A kibuce zaraz za granicami Eilatu pełne są zielonych pędów młodej cebuli.

Tak jak niegdyś żydowscy farmerzy odzyskiwali metr po metrze nieużytki w środkowym czy północnym Izraelu, tak teraz inwestorskie oko spogląda na wysuszone południe kraju. I choć w powoli krzepnącej gospodarce wszystko zdaje się udawać, tak teraz nadchodzi czas na transfer technologii poza granice państwa i spektakularne projekty. Już teraz Izrael głośno mówi o budowie wielkiego lotniska na sztucznej wyspie na Morzu Śródziemnym oraz prowadzi akcję informacyjną skierowaną do... Irańczyków. Zmagającym się z problemem suszy cywilom z oficjalnie wrogiego Iranowi, Izraelczycy proponują - a jakże - dostęp do swych technologii zdobywania i uzdatniania wody.

podziel się

  • facebook
  • linkedin
  • twitter
  • pinterest
  • email

tagi

re:
Tulipany z wrzącej pustyni
VIEW

następny artykuł