RE:
VIEW

Kobieca mapa miasta

Miasto, które ujmuje w swojej polityce postulaty równości, musi brać pod uwagę, że przestrzeń planować trzeba patrząc na równe potrzeby kobiet i mężczyzn. Dotychczasowa silna dominacja mężczyzn w urbanistyce i samorządach powoduje, że kobiecy punkt widzenia / spojrzenia na miasto bywa mocno ignorowany. (Dobry) czas to zmienić.

Autor:NINA GABRYŚ
Opublikowano:28 SIE, Wtorek

Żyjemy dziś w miastach, które w większości budowane, planowane i rozwijane były przez mężczyzn. Nieobecność kobiet w procesie kształtowania przestrzeni w których żyjemy, często wpływała na brak refleksji nad tym jak kobiety w miastach funkcjonują. I że ich sposób poruszania się i korzystania z przestrzeni publicznych jest różny od tego jak uznali "męscy" urbaniści. Różnice doświadczeń miejskiego życia warunkują w sposób kluczowy funkcjonowanie kobiet w przestrzeni publicznej i wpływają na ich codzienność. Myśląc dziś o miastach, w których żyjemy musimy wziąć to pod uwagę i szukać rozwiązań, które pozwolą na wyrównanie tych różnic.

Blisko/daleko

32-letnia Anna ma dwójkę dzieci, męża a do spółki z nim jeden samochód. On rano wychodzi na parking, wsiada do samochodu i jedzie do biura. Po drodze podrzuci syna do szkoły. Anna zaczyna pracę trochę później, ma czas odprowadzić spacerem córkę do przedszkola. Na przystanku wsiada do autobusu i trzy przystanki dalej jest już w pracy. W drodze powrotnej podskoczy do apteki i zrobi zakupy, do supermarketu podjedzie tramwajem. Żyją w jednym mieście, jednak ich sposób poruszania się po nim jest zupełnie inny. Inne trasy, oznaczają inne potrzeby.

Na początku lat 90-tych XX wieku władze Wiednia przeprowadziły badanie. Rozpoczynało się one prostym pytaniem: “w jakim celu używasz transportu publicznego"? Zapytani mężczyźni odpowiadali w kilku słowach, w tym samym czasie kobiety oddały kwestionariusze wypełnione po brzegi. Powód był jasny: to właśnie kobiety korzystały częściej z komunikacji miejskiej. Ich mapa codziennych podróży w mieście, była różna od tej, którą rozrysowali mężczyźni. Kobiety, częściej łącząc życie zawodowe z domowymi obowiązkami, przebywały krótsze trasy, jednak do większej ilości punktów docelowych. Ta siatka połączeń jednak najczęściej nie była ujęta na poziomie planowania.

Łódź/Wiedeń

Trzeba więc zadać pytania: komu służy miasto? Kogo uwzględnia? Na czyich potrzebach powinno skupiać się przede wszystkim? Na podstawie przeprowadzonych ankiet Wiedeń wyciągnął już ponad dwadzieścia lat temu wnioski, wprowadzając tzw. gender mainstreaming do polityki miejskiej. Czyniąc priorytetową w planowaniu przestrzennym łatwość poruszania się komunikacją miejską i tworząc miasto bardziej przystępne dla pieszych. Tym samym Wiedeń stał się pierwszym w świecie miastem, które potrzeby kobiet w realny sposób uwzględniło w polityce samorządowej i opatrzyło stosownymi przepisami.

W latach 2004 - 2006 w Łodzi przeprowadzono podobne badania i - podobnie jak w Wiedniu - różnice w codziennym doświadczeniu miasta okazały się być fundamentalnie różne. Kobiety kojarzyły więcej punktów orientacyjnych, jednak miasta doświadczały fragmentarycznie, ich miejsce zamieszkania było głównym punktem odniesienia, linie komunikacyjne urywały się, w przeciwieństwie do mężczyzn, którzy patrzyli na miasto liniowo, zwracając uwagę na węzły komunikacyjne.

Nasze wyobrażenia o przestrzeni w ujęciu słynnego amerykańskiego urbanisty Kevina Lyncha (autora bestselleru "Obraz miasta") zbudowane są w oparciu o pięć elementów: drogi, okręgi - sekcje miasta o określonym charakterze, węzły komunikacyjne, punkty orientacyjne i krawędzie, stanowiące symboliczne granice lub przeszkody. Na podstawie badań możemy jasno zobaczyć jak różna jest jednak ich interpretacja wśród mężczyzn i kobiet. Miasto, które postulaty równości ujmuje w swojej polityce, musi brać pod uwagę, że przestrzeń planować trzeba patrząc na siatki połączeń z różnych perspektyw. Dotychczasowa, silna dominacja mężczyzn w urbanistyce i samorządach skutkowała w wielu miastach brakiem jednej z perspektyw, perspektywy kobiet.

kiedy/gdzie

Jest dwudziesta druga, Anna wysiada z autobusu, od domu dzieli ją 400 metrów. Te czterysta metrów oświetlone jest jedynie w połowie. Anna musi przejść wzdłuż wysokich krzaków, w pobliżu nie ma budynków mieszkalnych. Słyszy, że ktoś za nią idzie. Boi się obrócić, przyspiesza kroku, dobiega do drzwi i dopiero na I piętrze swojego bloku powoli się uspokaja. Czy zagrożenie było realne? Czy osoba idąca za nią miała realny zamiar ją skrzywdzić? Być może prawdopodobieństwo było małe. Cóż z tego, podróż do domu po zmroku jest przepełniona strachem.

Gdy mówimy o życiu w dużych miastach skupiamy się na odpowiedzi na pytanie “gdzie”, a zapytać trzeba także: “kiedy”? Kiedy z miasta można korzystać swobodnie? Kobiety odpowiedzą na to pytanie najczęściej: przed zmrokiem.

Nasze życie w dużym mieście kształtowane jest przez strach. W sposób szczególny to poczucie zagrożenia dotyka kobiety. Mimo, że dominująca część aktów przemocy ma miejsce w domu, to właśnie przestrzeni publicznej kobiety obawiają się najbardziej. Jesteśmy nauczone strzec się niektórych miejsc, przysłowiowych ciemnych uliczek, parków po zmroku, przejść podziemnych. Miejsca takie jak parki, parkingi, stacje metra, o które tak często zabiega się w planach miejskich, po zmroku stają się dla kobiet symbolicznie zamknięte.

noc/dzień

Poruszanie się po ulicach metropolii w godzinach nocnych wymaga specjalnych strategii przestrzennych, czyniąc całe fragmenty miasta faktycznie niedostępnymi. Takie wykluczenie spycha kobiety do sfery prywatnej, zamykając je w domach, pozbawia przestrzeni działania i wolności korzystania z miasta, do którego prawo powinny mieć równe. Tak wyrażona relacja między przestrzenią a płcią pokazuje jak istotne jest by damski głos wybrzmiał w polityce miejskiej. Zdominowane przez męskich reprezentantów lata urzędy, które odpowiedzialne są za kształtowanie naszych miast nie biorą pod uwagę, jak ograniczyć kobiecy lęk, za pomocą prostego oświetlenia czy monitoringu, nie biorą tego pod uwagę, bo zwyczajnie pozbawione są świadomości co do skali problemu.

Brak platformy, która pozwala te niepokoje kobietom wyrazić gwarantuje niestety status quo. Zmiana, które dokonuje się w świecie polityki i zwiększona partycypacja kobiet w kwestiach publicznych pozwala jednak na powolne zmiany, przykładem może być tutaj miasto Bilbao, które podjęło decyzję o zmianie działania komunikacji miejskiej nocą, umożliwiając zatrzymywanie się autobusów pomiędzy przystankami, tak by pasażerowie, w szczególnie pasażerki, mogły wysiąść bliżej swojego mieszkania. Takie rozwiązania, proste do wdrożenia powinny stać się normą, jeśli zależy nam na komforcie życia kobiet w mieście.

Miasto jest dla wszystkich

Słynna aktywistka miejska i publicystka Jane Jacobs pisała w 1958 roku: „nie istnieje logika, którą można by narzucić miastu; to ludzie je tworzą i to do nich, nie do budynków, musimy dostosować nasz plan”. Dziś myśląc o tym jak planować nasze miasta, musimy cofnąć się o krok i spytać kto je planuje. Obecne w urbanistyce i architekturze głosy kobiet są w ostatnich latach coraz mocniejsze, dzięki czemu nasze miasta stają się z dnia na dzień bardziej dostępne. Mając świadomość różnić doświadczania funkcjonowania w przestrzenii publicznej ze względu na płeć jego mieszkańców można podjąć kroki na rzecz poprawy.

Trend, który zapoczątkował Wiedeń wdrażając w życie plany budowy osiedli dostosowanych do potrzeb kobiet (Frauen Werk Stadt), poszerzając chodniki czy wydłużając czasu trwania “zielonego światła” na przejściach dla pieszych” utrzymuje się do dziś, a działania na rzecz równości w mieście stale eskalują. W walce o prawo do miasta kobiet aktywnie działa kanadyjski Montreal, który zawalczył o specjalnie przeszklone wejścia do metra, zwiększając bezpieczeństwo w przestrzeni dotychczas nieprzystępnej. W walce o zminimalizowanie poczucia zagrożenia działa Rio de Janeiro, Meksyk czy Tokio gdzie wydzielono specjalne strefy transportu publicznego, gdzie kobiety mogą poczuć się swobodnie i mają szansę uniknąć aktów molestowania w przestrzeni publicznej.
Poczucie przynależności mieszkanek do miejsca w którym żyją może być także budowane poprzez ujęcie obecności kobiet w sferze symbolicznej. Ulice, które zyskują patronki zamiast patronów czy walka z seksistowskimi reklamami to także sposób, dzięki któremu kobiety mogą poczuć, że miasto należy na równi do nich.

W walce o miasta dostępne dla wszystkich najistotniejszą kwestią jest zbudowanie świadomości co do potrzeb jego mieszkanek i prawdziwe zdefiniowanie źródeł problemów. Wystarczy wsłuchać się w głos mieszkanek. Tak ujęta architektura partycypacyjna jest narzędziem dzięki któremu możemy budować i ulepszać nasze miasta zgodnie z wolą i potrzebami wszystkich.

podziel się

  • facebook
  • linkedin
  • twitter
  • pinterest
  • email

tagi

re:
Kobieca mapa miasta
VIEW

następny artykuł