RE:
VIEW

City
3:19

Jaworzno: prymus między wielkimi

Energia, przyroda i ludzie. 90-tysięczne Jaworzno chce być pierwszym w Polsce pełnoprawnym smart city. Obserwując jak konsekwentnie kroczy obraną ponad dekadę temu ścieżką podejrzewamy, że może wygrać ten wyścig

Autor:RAFAŁ ROMANOWSKI
Opublikowano:19 WRZ, Środa

Inteligentne miasto. Pełne ożywczej zieleni, zdrowego powietrza, ekologicznie wytwarzanej energii. Miasto zadowolonych z życia mieszkańców, optymalnie zaprojektowanej przestrzeni, rowerów zamiast samochodów, prądu zamiast spalin, wody zamiast smogu. Od czytanej przez wszystkich burmistrzów książki "Miasto szczęśliwe" Charlesa Montgomery'ego poprzez kanoniczne dzieła duńskiego urbanisty Jana Gehla, aż po rowerowe idee Mikaela Colville-Andersena z rankingu/manifestu "Copenhagenize", wszędzie przeziera wizja miasta przyszłości, jako harmonijnej koegzystencji człowieka, przyrody i technologii.

Tyle wizja. Czas na przykłady. Zarówno kolumbijskie miasta (Bogota i Medellin), które dzięki burmistrzom-wizjonerom jako pierwsze w świecie zdecydowały się całkowicie redefiniować swą tożsamość, jak i naszpikowane ideami hygge & lagom punkty na mapie Skandynawii (Malmo, Aarhus, Tampere). Ale też bajecznie bogate "miasta z bajki" (Dubaj, Masdar, Songdo) stawiane nieomal od zera na pustyniach czy nieużytkach niczym kosmiczne kapsuły. Rozmaite drogi, jakimi kroczą te miasta spotykają się w obszarze tzw. inteligentnych miast, które świadome swych naturalnych walorów (ale też skaz do naprawy), próbują wytyczać śmiałe ścieżki w rozwoju współczesnego świata.

Smart - wyścig

Czy Polska już zasługuje na to, aby swe miasta nazwać "inteligentnymi"? Czy wciąż fragmentaryczne starania wielu ośrodków mogą być już kwalifikowane jako "smart city" (wg definicji ISO37120) z prawdziwego zdarzenia? Czy coraz większa obecność zieleni w miastach, użyteczne i zrozumiałe dla mieszkańców technologie oraz wyciśnięte do ostatniej kropli walory przyrodnicze okolicy są przez nie na tyle zsynchronizowane, aby coraz śmielej mówić o "polskich smart cities"? Czy wreszcie trend na tego typu innowacyjne ośrodki jest u nas stały, czy to jedynie chwilowa moda obliczona na wygranie przez polityków kilku samorządowych wyborów? Wreszcie: kto w kraju nad Wisłą uparcie kroczy ścieżką zrównoważonego rozwoju, konsultuje zmiany z mieszkańcami, nie broni się przed radykalnymi zmianami, podpatruje wiodące rozwiązania w świecie?

Cieszy fakt, że jest w Polsce kilka miast, które mniej lub bardziej kroczą w przyszłość, aby za jakiś czas móc zasługiwać na to miano. Jedni wymienią Gdynię, Kraków czy Wrocław, inni skupią się na Sopocie, Rzeszowie, Kielcach czy Białymstoku, zaś wg jeszcze innych prawdziwych liderów warto szukać w nieco mniejszych ośrodkach, jak Krosno, Ostrów Wielkopolski czy Starachowice. Na który by jednak ranking nie spojrzeć, wszędzie ustawia się... Jaworzno. Może i dlatego, że dla wielu zestawień jest optymalne: mieści się zarówno wśród większych konkurentów, gdzie zmiany postępują nieco wolniej i bardziej przekrojowo, ale też śmiało porównuje z mniejszymi, gdzie o ewolucję (czy nawet re:wolucję) pewnie i łatwiej.

Jaworzno wytycza szlaki - zwykło się mówić. Niespełna 100-tysięczne miasto z pogranicza Małopolski i Śląska. Nie tylko lokalny lider w wielu kategoriach. Celowo grające osobną melodię w koncercie na bycie "bardziej smart". Celowo w awangardzie, celowo nie obrębie wielkiej Metropolii Śląskiej, celowo podkreślające równoczesne związki z dwoma regionami. Miasto, gdzie "na urzędowych czy kościelnych uroczystościach "gra górnicza orkiestra ale panie noszą się w strojach krakowskich"...

Spójrzcie na Jaworzno. W porównaniu z innymi mają już (prawie) wszystko: ekologiczną i tanią komunikację, optymalnie zaprojektowaną nową architekturę, odrestaurowane parki + parki kieszonkowe w zapomnianych skrawkach miasta, rewitalizowane przestrzenie dla inwestorów, gładko asfaltowane drogi, bezpieczne przejścia dla pieszych, aplikacje ułatwiające życie mieszkańcom (m.in. w obszarze publicznego transportu), transparentną informację miejską, wyremontowane kąpieliska, pakiet bezkolizyjnych obwodnic i jeszcze więcej przejść dla pieszych, a nawet... skwer wodny z sikawkami i wodnymi bajerami dla dzieci.

Innym miastom wskazało też kierunek rozwoju otwierając pierwszą w Polsce autostradę dla rowerów. Velostrada - bo tak nazywa się ta inwestycja - to 10-kilometrowa droga dla rowerów i pieszych z tunelami pod Trasą Śródmiejską oraz kładkami (nad ulicą Piłsudskiego na Podłężu i nad Kolejową przy Galerii Galena). To kolejny krok w inwestowaniu Jaworzna w rowery wzorem Kopenhagi czy Amsterdamu: już wkrótce miasto zostanie wyposażone w 20 terminali stacji rowerowych dla 200 rowerów miejskich (80 standardowych + 120 elektronicznych).

Wow! - chciałoby się zakrzyknąć. Zwłaszcza że... Jaworznu jeszcze mało. Już teraz zapowiadają, że do 2020 roku nad Sosiną (największym zalewem wodnym w granicach miasta) stworzą prawdziwe eldorado, że komunikacja w mieście przejdzie na model całkiem bezemisyjny, że otwarta wówczas ponownie trasa kolejowa z Katowic do Krakowa będzie mieć świetlisto-kwitnący przystanek po drodze (Jaworzno oczywiście!). A nawet że po mieście ma się poruszać (testowo a może i na stałe) pierwszy w Polsce (jeden z pierwszych w Europie)... autobus autonomiczny bez kierowcy. Brzmi odważnie, prawda?

Energia do zmian

Na razie Jaworzno ma "kierowcę". A raczej sternika, urzędnika, pasjonata, wielbiciela. To Paweł Silbert, prezydent miasta od 2002 roku i jego ekipa, która raz po raz zaskakuje konkurencyjne miasta nowinkami i innowacjami. Silbert rządzi Jaworznem od dawna, ale zmian w mieście ciągle mu mało, więc startuje na fotel prezydenta po raz kolejny. Czy wygra - tego nie wiemy, ale w sondażach prowadzi a mieszkańcy gołym okiem widzą, że miejska przestrzeń zmienia z miesiąca na miesiąc. Ale też wygrać chciałby, bo trudno zostawiać miasto - jak sam mówi - w połowie drogi.

A droga to (była) jest wyboista, skoro jeszcze dekadę temu Jaworzno borykało się na masową skalę z przedpotopową kanalizacją (dziś już 90% miasta podłączone jest do wysokiej jakości systemu), trującymi wyziewami z zakładów przemysłowych (pozamykano większość, dziś - również dzięki większemu obszarowi terenów zielonych - w Jaworznie da się odetchnąć pełną piersią), oraz sporą liczbą wypadków śmiertelnych na drogach (zredukowano je niemal do zera dzięki zwolnieniu ruchu w centrum i wyprowadzeniu ciężkich samochodów na obwodnice + wybudowano mnóstwo rond, w tym tzw. holenderskie, gdzie kierowcy "widzą się" nawzajem z rowerzystami).


O Jaworznie mówi się, że może być pierwszym w Polsce smart city pełną gębą. Że pokonało niemal wszystkie swe słabości a zainwestowało w to, co ma najlepsze: przyrodę, energię i ludzi. Jeszcze 10 lat temu przez jaworznicki rynek sunęły TIR-y i snuły się kopcące korki na drodze krajowej nr 79. Dziś po tej zmorze miasta nie ma śladu. Miejsce spękanego przez karby opon asfaltu zajęły... klomby z kwiatami, zielone skwery i pluskające wodą fontanny. Wśród nich ustawiono ławeczki, część zaadaptowano na potrzeby rozkładanej co jakiś czas sceny, wybudowano miejską bibliotekę. Rynek ożył.

Żeby nauczyć ludzi na nowo bywać na rynku trzeba go było... przepoczwarzyć. I udało się. Dziś, wzorem np. włoskich piazzas czy hiszpańskich playas, spotkają się tu mieszkańcy, przyjezdni, turyści. Prawie wszyscy chwalą zachodzącą tu metamorfozę. Prawie bo... my spotkaliśmy na Rynku jedną niezadowoloną panią. Bardzo nie spodobał się jej fakt, że... kilka tzw. skoczków w fontannach nierównomiernie wypluwa wodę. Albo nie wypluwa jej wcale. - Naprawimy - obiecał mieszkance przy świadkach prezydent, z którym spacerowaliśmy po Jaworznie. Pani skwitowała, że uwierzy, jak zobaczy...

- Chciałbym, żeby ludzie nie chowali się w domach tylko wychodzili na miasto. Żeby cieszyli się i byli dumni z tego, że są Jaworznianami - powtarza uparcie Silbert. Podkreśla, że dobra współpraca z które w niektórych kategoriach bardziej, niż inwestorami, a zwłaszcza lokalnym gigantem zatrudnienia - Tauronem - owocuje coraz lepszymi wspólnymi projektami. "Miasto energii" - reklamuje się Jaworzno, podkreślają swe związki z elektrownią i czekając na otwarcie nowego, w pełni ekologicznego bloku energetycznego (tzw. Bloku 910), który będzie mógł zaopatrzyć w prąd ponad 2,5 mln gospodarstw domowych. Już teraz lśniący nowością i pomalowany w drobną biało-czerwoną szachownicę (prawie jak flaga chorwacka) komin widzialny jest niemal z każdego punktu miasta.

W sieci miast

Na kim wzoruje się Jaworzno podkreślając zarówno dobre relacje z konkurencyjnymi miastami, separując się nieco od potężnej aglomeracji Górnego Śląska, wprowadzając rozwiązania spotykane pod różnymi szerokościami geograficznymi kuli ziemskiej? Paweł Silbert przyznaje, że bliskie mu są tropy, jakimi podąża choćby Stuttgart, stolica regionu Badenia-Wirtembergia w Niemczech (wzorcowy transport) czy stolica Islandii - Reykjavik (odzyskiwanie terenu pod zieleń). Ale lubi podkreślać też, że miasto chce wytyczać własne szlaki i być pionierem rewolucyjnych rozwiązań w centralnej Europie.

Medialnie udało się to bardzo dobrze, kiedy miasto, wzorem Szwecji, ogłosiło dumnie, że chce w ciągu kilka lat radykalnie zmniejszyć liczbę wypadków na drogach (tzw. opcja 0, która Jaworznu udała się prawie) oraz gdy w blasku fleszów otwierano kolejne ronda holenderskie czy wprowadzano w mieście limit prędkości dla samochodów na poziomie ledwie 30 km/h. Świetnym posunięciem okazała się też niemal całkowita wymiana taboru autobusowego na elektryczny. Już teraz 80% pojazdów napędzanych jest prądem, a wzorem jest m.in. chińskie Shenzhen, od 1 stycznia 2018 całkowicie pozbawione spali z komunikacji miejskiej. Co ciekawe dzięki nowemu modelowi finansowania każdy chętny może nabyć roczny bilet na jaworznicką komunikajcę za kwotę... 180 złotych. Na nim można podróżować nie tylko po mieście, ale w promieniu około 20 kilometrów i trasach do Sosnowca, Chrzanowa czy Katowic.

Kibicujemy Jaworznu. Choć mają jeszcze sporo do zrobienia, na razie ich pomysły wywołują rumieńce u znacznie większych miast w Polsce. A o fenomenie "niewielkiego miasta między Krakowem a Śląskiem" rozpisują się zagraniczne media. A my nie mamy nic przeciwko, aby kroczyło na czele stawki miast "najbardziej smart". Niech (się) uczą.

podziel się

  • facebook
  • linkedin
  • twitter
  • pinterest
  • email

re:
Jaworzno: prymus między wielkimi
VIEW

następny artykuł